Warsztaty i moc grupy

W jedności

Przyciągnięci niewidzialną siłą spotykamy się, całkiem sobie obcy, a na jakiejś płaszczyźnie znani sobie doskonale.. kilka osób mówi, że trafiło tu przez przypadek, że ogłoszenie o warsztatach przyszło do nich nie wiadomo skąd, nieoczekiwanie.. początkowo obserwują siebie wzajemnie, badają, sondują, moszczą się na krzesłach, osadzają w sobie i miejscu.. Ale w środku.. oo, tam się dzieją przeróżne historie.. „zaraz będę coś mówił o sobie, hmm, co powiedzieć, co pomyślą inni..”, „czy mogę tym ludziom ufać”, „nie wiem co tu się będzie działo, trochę się boję”, „ojej, ona mówi, że będziemy pracowali w parach, ale nie wiem, czy dam radę”, „kurcze, coś mnie wkurza, uwiera” „ale super, mam chwilę dla siebie, odpocznę od dzieci” „nie mogę się doczekać co się będzie działo” itd. itp..
W obliczu nowej sytuacji ta burza w nas jest absolutnie naturalna. Potrzeba czasu i spokoju, szacunku do tych uczuć, uważności i delikatności, aby zamiast wichru pozostał delikatny wiaterek.. To już rola prowadzącego.. „Co jest teraz w Tobie?” pytam często..
Ale co sprawia, że po dwóch dniach bycia ze sobą nie mamy ochoty się żegnać, czujemy się, jakbyśmy znali się zawsze, mamy poczucie bliskości, akceptacji, wsparcia.. Cóż to za siła, która sprawia, że przytulając się płaczemy, śmiejemy, czujemy, że otworzyliśmy się całkiem, że serce nasze jest tak wielkie, że obejmie sobą cały wszechświat? Cóż zadziało się przez raptem kilka godzin, co sprawiło, że wychodzimy jako inni ludzie?
Gdy obdarzamy siebie uwagą, dajemy wsparcie w trudnym procesie odkopywania z czeluści tego, co skutecznie zakopane jest tam od lat.. gdy w tym wszystkim ktoś przytuli, poda dłoń, pokaże inną perspektywę, czasem powie jakieś słowo klucz, które otworzy drzwi na oścież.. Gdy mamy poczucie, że jesteśmy właściwi, dla tych kilkunastu osób jesteśmy właściwi tacy jacy jesteśmy, że dla nich nasza historia jest bardzo ważna, bo pozwala odkrywać coś ważnego im samym.. że te kilkanaście osób nie oceni, bo wie, ile za tym, z czym przyszliśmy stoi i że ja to Ty a Ty to ja.. wtedy właśnie wypełnia nas po brzegi poczucie akceptacji, miłości i spokoju..
To jest właśnie moc grupy. Siła jedności. Magia bliskości.
Tego nie zastąpi czytanie książek o tematyce x, ani słuchanie wykładu o tematyce y.
Doświadczenie spotkania się, prawdziwego i szczerego spotkania, duszy z duszą, serca z sercem, dwóch par oczu, tego nie zastąpi nic. To tak niewiele, a z drugiej strony tak bardzo dużo.. na tyle dużo, że obcy sobie z początku ludzie czują się w krótkim czasie ogromnie sobie bliscy..
Nigdy nie wyjdę z zachwytu nad tym co może dać sobie grupa, gdy jest silna, gdy ma poczucie jedności, bezpieczeństwa, zaufania i akceptacji. Gdy wychodzisz z takiej grupy po kilku godzinach bycia z nią czujesz, że cały świat jest taki właśnie. Piękny. Bezpieczny. Jeśli więc gdzieś po drodze zgubiłeś to poczucie to wybierz się na warsztaty, z Kronik Akaszy, czy też inne. Czasem to nie ma znaczenia czego te warsztaty będą dotyczyć. Czasem ważne jest właśnie to, aby być z ludźmi. W bliskości. W szczerości. W jedności i Miłości.